Koniec linii

keinsell · · 1 min czytania

Przygodę z oprogramowaniem zacząłem bardzo wcześnie — technologia towarzyszyła mi od dziecka. Do dziś buduję własne rozwiązania kiedy ich potrzebuję i nie wyobrażam sobie, żeby miało się to zmienić.

Współpracowałem z wieloma organizacjami w środku których pojawiały powtarzalne problemy strukturalne, poza złożonością zadań czy ludźmi. Niezrozumiałe było dla mnie przebywanie w określonym miejscu poprzez określony czas w zamian za określone wynagrodzenie niezależnie od indywidualnego wkładu w cele organizacji.

Zrozumiałem że oddawanie siebie w miejsca które nie potrafią wykorzystać potenciału indywidualnej jednoski wraz z odpowiednim wynagrodzeniem są miejscami które należy omijać, a sam straciłem wyrozumiałość.

Egzystowałem poza przyjętą hierarchią. Nie uwierał mnie żaden przywódca który miał własną wizję i odwagę by kroczyć własną ścieżką. Uwierali mnie ci którzy dumnie nosili tytuły w przekonaniu że mają one jakiekolwiek znaczenie.

Podjąłem świadomą decyzję o pozostaniu niezależnym — przychodzę tam gdzie mój wkład ma realny wpływ, robię swoje i wracam do własnych spraw. Bez przetrzymywania się przy czymś dłużej niż jest to wymagane.